Czasem płynę z prądem, częściej pod prąd, a czasem wpadam w wir na rzece...

Narty

poniedziałek, 26 listopada 2012
poniedziałek, 31 stycznia 2011

Na Sylwestra siedzieliśmy sobie w najbliższym gronie i nagle ktoś wpadł na pomysł - a może pojedziemy na narty ? Reszta upojona sylwestrową nocą ochoczo przystanęła na ten pomysł. I trzy dni później spakowaliśmy się i wyjechaliśmy na ponad tydzień na narty.

Niby nic, ale ja nie jeździłam ponad 10 lat na nartach. A to co jeździłam 10 lat temu to też jazdą nie za bardzo można nazwać :\

No nic. Pierwszego dnia poszliśmy na trasę pod tytułem Krasnal. Jak łatwo po nazwie się domyślić, stok był tak stromy, że żeby poruszać się do przodu trzeba było ostro odpychać się kijkami :)

Nic to, skoro mieliśmy karnety to zjechaliśmy do wyczerpania i przenieśliśmy się na inny stok na traskę zieloną.

Pojeździliśmy na tej zielonej do końca dnia. Następnego dnia też pomknęliśmy na zieloną ale jak kolega zobaczył, że już tak mi się tam nudzi, że zasuwam na krechę z nudów to zaproponował przeniesienie się na trasę czerwoną, trudną. (z uwagi na trudne warunkie śnieżne, więcej było trawy niż śniegu, to niebieskie trasy średnio trudne były zamknięte i można było wybierać tylko między bardzo łatwymi a trudnymi ). Trochę się bałam ale w sumie faktycznie ta zielona trasa zrobiła się ździebko za łatwa i nudna.

Pierwszy zjazd ostrożny. Ale następne zjazdy to już śmiganie :) Tak fajnie się zjeżdżało. Jeszcze nam trasę zmroziło to jeździliśmy "drifty" i ścigaliśmy się na kreskę :)

A że ludzi w ogóle nie było to cały stok nasz. I czas spędzony w kolejce do wyciągu = 0 min. Tak więc jeździliśmy po 7 godzin dziennie praktycznie bez przerw. Nogi wieczorami bolały :) oj bolały :)

Trzeciego dnia stwierdziliśmy, że jestem gotowa....

I pojechaliśmy na trasę czerwoną FIS- Golgotę. No faktycznie na takim początkującym narciarzu jak ja wrażenie trasa zrobiła. Ale krzycząc "Ja nie patrzę w dół ! Ja nie patrzę w dół" zjechałam całkiem gładko i bez żadnej gleby :)

Na dole czekała mnie nagroda. Reporterzy TV akurat robili jakiś reportaż i jak zobaczyli taką super narciarkę co zjeżdża z Golgoty to od razu mnie wzieli do wywiadu.

- Czy nie boi się pani jeździć w tak ekstremalnie trudnych warunkach?

- Ekstremalnych? Jakich ekstremalnych! Wczoraj było ekstremalnie bo widoczność była max 3 m, dzisiaj jest ekstra - odpowiedziałam wesoło :)

- Czy nie boi się pani jeździć bez kask? - reporter nie tracił rezonu

- Nie- odpowiedziałam konkretnie.

Reporter chyba się speszył i stwierdził, że chyba nie pasuję z moimi odpowiedziami do scenariusza i na tym zakończył.

Tak czy siak wyjazd był ekstra. Faktycznie trudne warunki, każdego dnia inne, raz mgła  taka, że widocznośc na 3m, raz stoki pokryte lodem, raz świeży puch, raz mokry głęboki śnieg. Tak że mogę śmiało powiedzieć ,że daje sobie radę w każdych warunkach i mogę jeździć po większości tras :) Czarne na razie sobie odpuszczę ale pozostałe to dla mnie teraz pikuś!

A jeszcze rok temu, po krótkim wyjeździe na narty gdzie praktycznie nic nie pojeździłam, myślałam że narty to nie dla mnie i nigdy nie polubię. Ale widać ważne jest z kim się jeździ :) Jak w dobrym towarzystwie to narty od razu stają się wspaniałą rozrywką. Jak i inne rozrywki :P

| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
web stats stat24